WYDARZENIA

Dzieci są znakomitymi obserwatorami i słabymi interpretatorami
Kilka dni temu moją uwagę przykuło sformułowanie „dzieci są znakomitymi obserwatorami i słabymi interpretatorami”. Przeczytałam je w jednej z książek Jane Nelsen. Dlaczego to zdanie przykuło moją uwagę? Dlatego, że w kilku słowach udało się autorce zamknąć wiele treści. Od razu przypomniały mi się bystre i uważne spojrzenia wielu dzieci oraz ich ciekawe wszystkiego i wszystko słyszące uszy, nawet, a może przede wszystkim, wtedy, gdy dzieci wydawały się pochłonięte czymś innym niż „podsłuchiwana” rozmowa. Zazwyczaj okazywało się, że bardzo wiele zobaczyły, usłyszały, zapamiętały. Jednakże niemal tak samo często okazywało się, że wyciągnęły zaskakujące dla dorosłych wnioski. Na przykład: Malutka siostrzyczka tylko płacze, brudzi pampersy i je, a wszyscy zachwycają się nią. Muszę częściej płakać i przestać korzystać z toalety, to zachwycą się mną. Albo: Rodzice coraz częściej kłócą się. Najczęściej o to, kto ma się mną opiekować. Ucieknę z domu, nie będą już musieli sprzeczać się o to. Albo: Starszy brat może dłużej korzystać z komputera i sam wychodzić z kolegami, to znaczy, że jego rodzice bardziej kochają. Albo: Słyszałam jak babcia mówiła do mamy, że najładniej na przedstawieniu śpiewała moja koleżanka. Wiem, że moja babcia wolałaby być babcią koleżanki. Albo: …. I można mnożyć przykłady. Najistotniejsze jednak jest to, że dzieci wierzą, że świat i dorośli są tacy, jak dzieciom się wydaje, jak sobie wywnioskowały, zinterpretowały. Działają według własnych przekonań (nie zawsze świadomych) a nie według tego, jaka jest rzeczywistość.